19/06/2026
"Chcemy jeszcze porównać kilku kandydatów."
To zdanie słyszymy w rekrutacjach bardzo często.
I samo w sobie jest całkowicie zrozumiałe.
W końcu zatrudnienie nowej osoby to ważna decyzja. Nikt nie chce działać pochopnie.
Problem pojawia się wtedy, gdy na proces patrzymy wyłącznie z perspektywy firmy.
Ostatnio prowadziliśmy rekrutację, w której już po pierwszych etapach pojawił się kandydat spełniający wszystkie kluczowe wymagania. Kompetencje, doświadczenie, dopasowanie do zespołu – wszystko się zgadzało.
Mimo to decyzja została odłożona.
„Sprawdźmy jeszcze, kto pojawi się na rynku.”
Minęło trochę czasu. Pojawiło się jeszcze kilku kandydatów, odbyły się kolejne rozmowy, a firma w końcu była gotowa podjąć decyzję i złożyć ofertę.
Wtedy okazało się, że kandydatura jest już nieaktualna.
W międzyczasie kandydat otrzymał konkurencyjną ofertę i zdecydował się ją przyjąć.
Nie dlatego, że była znacząco lepsza.
Po prostu pojawiła się szybciej.
To sytuacja, którą obserwujemy coraz częściej. Najlepsi kandydaci zazwyczaj nie uczestniczą tylko w jednym procesie rekrutacyjnym. Rozmawiają z kilkoma pracodawcami jednocześnie, analizują możliwości i podejmują decyzje.
Dlatego czasem warto zadać sobie pytanie:
Czy naprawdę szukamy najlepszego możliwego kandydata?
Czy może już go znaleźliśmy, tylko jeszcze nie podjęliśmy decyzji?